Zmieniasz pracę, a po kilku miesiącach historia się powtarza — znowu konflikt z szefem, znowu poczucie niedocenienia, znowu zwolnienie lub ucieczka, zanim stanie się coś złego. Nowe miejsce, nowi ludzie, a jednak to samo uczucie. Jeśli rozpoznajesz ten schemat, wiedz jedno: to nie jest pech. To wzorzec. I wzorce — w przeciwieństwie do pecha — można zrozumieć i zmienić.
Łatwo jest szukać wyjaśnienia na zewnątrz. Poprzedni szef był toksyczny. Poprzednia firma miała złą kulturę organizacyjną. Poprzedni zespół był trudny. Każde z tych wyjaśnień może być prawdziwe — ale jeśli „trudny szef”, „zły zespół” i „toksyczna firma” pojawiają się w każdym kolejnym miejscu pracy, warto zadać sobie niekomfortowe pytanie:
Co jest wspólnego we wszystkich tych sytuacjach? Ja.
To nie jest oskarżenie. To punkt wyjścia do czegoś bardzo ważnego — do zrozumienia, że część tego, co przydarza nam się w relacjach zawodowych, wynika nie z okoliczności, lecz z głęboko zakorzenionych wzorców, które nosimy w sobie i nieświadomie odtwarzamy w każdym nowym środowisku.
Każdy z nas wynosi z dzieciństwa pewien „wewnętrzny model” relacji — zestaw przekonań o tym, jak działają relacje z innymi ludźmi, czego można się po nich spodziewać i jak należy się zachować, żeby być bezpiecznym. Te przekonania nie są sformułowane słowami. Są odczuwane — jako instynkty, odruchy, emocjonalne reakcje, które pojawiają się zanim zdążymy pomyśleć.
Jeśli w dzieciństwie nauczyłeś/aś się, że autorytety są nieprzewidywalne i niebezpieczne — szef będzie wyzwalał w Tobie lęk, nawet jeśli jest całkowicie normalną osobą. Jeśli nauczyłeś/aś się, że musisz być niewidzialny/a, żeby być bezpiecznym — będziesz unikać ekspozycji i awansów, których głęboko pragniesz. Jeśli nauczyłeś/aś się, że bliskość kończy się porzuceniem — będziesz sabotować dobre relacje w pracy, zanim zdążą się rozwinąć.
Te wzorce powstały jako adaptacja — kiedyś były potrzebne i chroniły Cię. Problem polega na tym, że działają dalej, nawet gdy sytuacja już dawno się zmieniła.
W psychologii zjawisko to nazywa się przeniesieniem. Polega na tym, że nieświadomie przenosimy na nowe osoby i sytuacje emocje, oczekiwania i reakcje, które pierwotnie dotyczyły ważnych osób z naszej przeszłości — rodziców, rodzeństwa, wychowawców.
W praktyce wygląda to tak:
Przeniesienie nie jest oznaką słabości ani zaburzenia. To uniwersalny mechanizm psychiczny, który dotyczy każdego człowieka. Różnica polega jedynie na tym, jak bardzo jest nasilone i czy dana osoba jest go świadoma.
Kilka pytań, które warto sobie zadać uczciwie:
Jeśli odpowiedziałeś/aś twierdząco na większość z tych pytań, istnieje duże prawdopodobieństwo, że masz do czynienia z powtarzającym się wzorcem relacyjnym — nie z serią złych pracodawców.
Wielu ludzi w pewnym momencie dochodzi do wniosku: „Rozumiem, że mam jakiś wzorzec.” I to jest ogromny krok. Ale sama intelektualna świadomość rzadko wystarcza, żeby wzorzec zmienić. Dlaczego?
Ponieważ wzorce relacyjne nie są przechowywane w tej części mózgu, która rozumuje i analizuje. Są zakodowane głębiej — w ciele, w emocjach, w automatycznych reakcjach. Można wiedzieć, że „przesadzasz z reakcją na krytykę” i jednocześnie nie być w stanie tego powstrzymać w chwili, gdy krytyka nadchodzi.
Żeby naprawdę zmienić wzorzec, trzeba go przepracować — a nie tylko zrozumieć. I tu pojawia się rola psychoterapii.
Psychoterapia — szczególnie podejścia oparte na pracy z przeniesieniem, takie jak terapia psychodynamiczna czy terapia skoncentrowana na przeniesieniu (TFP) — daje coś, czego nie da żadna książka ani kurs rozwoju osobistego: bezpieczną relację, w której wzorzec może się ujawnić i zostać przepracowany na żywo.
W relacji terapeutycznej pojawiają się te same dynamiki, które pojawiają się w pracy — lęk przed oceną, potrzeba aprobaty, reakcje na granice, trudność z zaufaniem. Z tą różnicą, że terapeuta potrafi je zauważyć, nazwać i pomóc zrozumieć ich źródło — zamiast reagować tak, jak reagowały osoby z przeszłości.
To żmudna, ale głęboka praca. Jej efektem nie jest tylko „lepsza praca” — to zmiana sposobu, w jaki wchodzisz w relacje z ludźmi w ogóle.
Jeśli historia w kolejnych miejscach pracy powtarza się jak w złym śnie — to sygnał, nie wyrok. Wzorce relacyjne, które utrudniają Ci życie zawodowe, nie wzięły się znikąd i nie są Twoją winą. Ale są Twoją odpowiedzialnością — w tym sensie, że tylko Ty możesz podjąć decyzję, żeby je zrozumieć i zmienić.
Pierwszy krok to przyznanie, że problem nie leży wyłącznie na zewnątrz. Drugi — sięgnięcie po profesjonalne wsparcie. Dziękujemy Ośrodkowi Psychoterapii za merytoryczne wsparcie przy przygotowaniu tego artykułu. Jeśli rozpoznajesz u siebie powtarzające się wzorce w relacjach zawodowych, warto porozmawiać ze specjalistą — psychoterapia może pomóc nie tylko w pracy, ale w całym życiu.



